Knedle z truskawkami

Knedle z truskawkami

Wiem, że tydzień temu też były knedle,ale jak Wam już wspominałam BARDZO je lubię. Dzisiaj przypomnienie lata, ponieważ w środku znajdują się truskawki. Dobrze, że zamroziłyśmy z mamą dużą część, więc teraz możemy zajadać się takimi pysznościami. A Wy wolicie knedle ze śliwkami (TUTAJ) czy truskawkami?

Składniki:
ciasto:

  • 1kg ziemniaków
  • 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej 
  • 1 szklanka mąki pszennej 
  • 2 jajka 
  • sól
nadzienie:
  • truskawki
  • cukier waniliowy 
do podania:
  • jogurt naturalny/ śmietana
  • zmiksowane truskawki
  • cynamon/imbir
Przygotowanie:
  1. Ziemniaki obieramy, gotujemy i odstawiamy do ostygnięcia. Następnie je mielimy. 
  2. Na stolnicy łączymy ze sobą wszystkie składniki na ciasto i energicznie wyrabiamy. Gdyby ciasto było zbyt rzadkie należy dodać mąkę pszenną.
  3. Ciasto podzielić na 4 części. Robimy z nich rulon, a następnie tniemy na kawałki. Formujemy kulki, robimy wgłębienie i nadziewamy truskawkami. Dodatkowo można dosypać troszeczkę cukru waniliowego. Zamykamy 'kuleczkę' i odkładamy na podsypany mąką blat.
  4. Do gotującej się wody wrzucamy knedle. Są gotowe po wypłynięciu na wierzch, około 5-10 minut. 
  5. Podajemy polane jogurtem/śmietaną/musem truskawkowym. 

Smacznego :) 





Udka w jesiennym klimacie

Udka w jesiennym klimacie

Dzisiejsza pogoda kompletnie mnie przybiła. Nienawidzę tej 'strony' jesieni. Jest zimno, szaro i ogólnie nieprzyjemnie. Zdziwiłoby mnie gdyby znaleźli się jacyś zwolennicy takiej aury.  Taki dzień potrafił mi umilić tylko obiad przygotowany przez mojego tatę, a więc oczywiście musiały się pojawić kombinacje smakowe, oczywiście na plus! Z pewnością jeszcze to danie zostanie powtórzone :)

Składniki:
/5 porcji/
  • 5 udek z indyka
  • 0,5kg pieczarek 
  • 4 łyżki powideł śliwkowych (najlepiej domowych ;))
  • 0,5 szklanki półwytrawnego wina Celebro 
  • sól, pieprz 
  • sos sojowy 
Przygotowanie:
  1. Udka myjemy, doprawiamy solą, pieprzem, zalewamy sosem sojowym i wkładamy na 2 godziny do lodówki. 
  2. Po tym czasie na rozgrzanej patelni smażymy mięso z obu stron przez parę minut, aby zamknąć jego pory, a dzięki temu mięso będzie bardziej soczyste.
  3. W tym samym czasie na drugiej patelni podsmażamy pokrojone w ćwiartki pieczarki, które również wcześniej doprawiamy sosem sojowym. 
  4. Do naczynia żaroodpornego wkładamy podsmażone mięso, na to wysupujemy pieczarki, a całość zalewamy winem. Na wierzch rozkładamy dżem. Można go rozsmarować lub tylko wyłożyć za pomocą łyżki. Naczynie przykrywamy i pieczemy w 180 stopniach przez 60-80 minut. 
  5. Podajemy z purée ziemniaczanym i listkami bazylii. 

Smacznego :) 








Ciasteczka z 'oczkiem'

Ciasteczka z 'oczkiem'

Tych ciasteczek nie robiłam już przez długi czas, więc na nowo postanowiłam Was nimi uraczyć. Wcześniej były  TUTAJ, ale taka wersja jest nawet smaczniejsza :) Jest to dobry pomysł na halloween..takie halloweenowe oczka. Sprawdzą się także jako dodatek do drugiego śniadania lub w wersji szybkiej  przekąski. 

Składniki:
  • 1,5 szklanki mąki
  • łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 1/3 kostki miękkiego masła
  • 1/3 szklanki cukru 
  • 2 jajka 
  • draże/cukierki czekoladowe
Przygotowanie:
  1. Masło pokroić na kawałki i zmiksować razem z jajkami i cukrem na gładką masę, Stopniowo dosypywać  suche składniki. 
  2. Na wyłożoną papierem blachę, wykładać ciasteczka formując w każdym małe wgłębienie ( najlepiej za pomocą palca, jednak trzeba pamiętać aby go wcześniej zamoczyć w wodzie inaczej nic z tego nie wyjdzie). Do środka wgłębiania wkładamy cukiereczka. 
  3. Pieczemy w 160 stopniach przez 25-30 min. Po upieczeniu wykładamy do przestygnięcia. 

Smacznego :) 





    "CukieR SieradZ"- moje wrażenia i spostrzeżenia. Recenzja.

    "CukieR SieradZ"- moje wrażenia i spostrzeżenia. Recenzja.

    W ubiegłym tygodniu zgłosiłam chęć do degustacji dań w restauracji "CukieR SieradZ" w ramach akcji Blogerzy Smakują. Nie spodziewałam się, że zostanę wybrana, ale udało się i bardzo się cieszę, ponieważ już parę razy odwiedzałam ten lokal, a bycie tam w charakterze degustatora było niezwykłym przeżyciem.
    Lokal zarówno z zewnątrz, jak i w środku jest bardzo zachęcający-kolorowy i przytulny. Dużym plusem jest to, że można usiąść wygodnie na kanapie lub w fotelu. Dodatkowo nawet przy zwykłych stolikach na siedzeniach są rozłożone mięciutkie poduszeczki. Do restauracji wybrałam się razem z mamą w porze obiadowej. Był duży ruch,a to już świadczy o tym, że ludziom to jedzenie smakuje. Na początek zamówiłyśmy herbatę. Do wyboru jest z malinami, cytrusami, miodem lub konfiturą z aronii. My postawiłyśmy na maliny z dodatkiem goździków i cytryny. Popijając herbatę zastanawiałyśmy się nad tym co wybrać do jedzenia.
     Dużo czasu zajęła nam ta decyzja, ale w końcu postawiłyśmy na makaron, czyli spaghetti bolognese (zamieniłam na tagliatelle) oraz placek po węgiersku. Na nasze dania czekałyśmy około 20-25 minut, więc przy takiej ilości osób nie odczułyśmy tego czasu zupełnie. Zarówno makaron, jak i placek były przepyszne! Sos do makaronu był bardzo dobrze doprawiony,a na górze udekorowany pomidorem koktajlowym i bazylią, którą w sosie również można było wyczuć. Placek był dobrze usmażony i chrupiący, a nadzienie, czyli wołowina rozpływała się w ustach. Na górze był polany śmietaną. Oba dania były pyszne i co nas ucieszyło ani makaron ani farsz do placka nie pływały w niepotrzebnym, ciężkim sosie.




    Po takiej porcji byłyśmy już nieźle najedzone, ale oczywiście nie mogłyśmy sobie odpuścić deseru! Postawiłyśmy na ciasto marchewkowe przełożone aksamitnym serkiem, który ku mojemu zaskoczeniu był lekko słony i cudowne tiramisu z truskawkami i malinami! Trudno powiedzieć co było lepsze. Jedno jest pewne, oba desery nie były za słodkie, więc z pewnością jeszcze ich skosztuję!


    Obsługa w restauracji również jest na wysokim poziomie i wszyscy są bardzo uprzejmie, więc to dodatkowo wzmacnia atmosferę w tym miejscu i zachęca do ponownych odwiedzin. Jestem jak najbardziej na TAK!

    Przy okazji tego wpisu zaprezetuje Wam jeszcze dania, które jadłam u nich jakiś czas temu i, które również zapadły mi w pamięci :)



    Sałatka z krewetkami w białym winie podana z bagietką czosnkową.


    Sałatka z flambirowanymi krewetkami i pomarańczami podana z bagietką czosnkową.



    Tagliatelle ze szpinakiem i kawałkami piersi z kurczaka.


    Lody waniliowe podane z  truskawkami i miętą.
    Mojito- lemoniada

    LOKALIZACJA:

    98-200 Sieradz
    ul. Rynek 17
    Czynne od 12:00 - 22:00
    Oficjalna strona restauracji KLIK 
    Knedle ze śliwkami

    Knedle ze śliwkami

    Już pewnie parę razy wspominałam na blogu, jak bardzo lubię makarony i ogólnie wszelkiego rodzaju kluseczki. Dzisiaj prezentuje Wam knedle ze śliwkami i moim zdaniem z takim nadzieniem są najlepsze! Mogłabym je jeść przynajmniej 3 razy w tygodniu, a i tak by mi się nie znudziły :)

    Składniki:
    ciasto:
    • 1kg ziemniaków
    • 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej 
    • 1 szklanka mąki pszennej 
    • 2 jajka 
    • sól
    nadzienie:
    • śliwki 
    • cukier waniliowy 
    do podania:
    • jogurt naturalny/ śmietana
    • cynamon 
    • bułka tarta na masełku 
    Przygotowanie:
    1. Ziemniaki obieramy, gotujemy i odstawiamy do ostygnięcia. Następnie je mielimy. 
    2. Na stolnicy łączymy ze sobą wszystkie składniki na ciasto i energicznie wyrabiamy. Gdyby ciasto było zbyt rzadkie należy dodać mąkę pszenną.
    3. Ciasto podzielić na 4 części. Robimy z nich rulon, a następnie tniemy na kawałki. Formujemy kulki, robimy wgłębienie i nadziewamy śliwkami pozbawionymi pestek. Dodatkowo można dosypać troszeczkę cukru waniliowego. Zamykamy 'kuleczkę' i odkładamy na podsypany mąką blat.
    4. Do gotującej się wody wrzucamy knedle. Są gotowe po wypłynięciu na wierzch, około 5-10 minut.
    5. Świeżutkie kluseczki podajemy polane jogurtem i posypane cynamonem lub polane bułką tartą przygotowaną na masełku lub stosujemy obie wersje!

    Smacznego :)






    Tarta z prużonymi jabłkami i gruszkami

    Tarta z prużonymi jabłkami i gruszkami

    Tarty robiłam już parę razy i w sumie bardzo lubię je piec, ponieważ są przepyszne, ale ich minusem jest to, że zawsze jest ZA MAŁO. Na 5-6 osób taka tarta schodzi w jeden wieczór. Powinnam się cieszyć bo przecież smakuje, ale czasami miło by było rozkoszować się  tym smakiem jeszcze przez następne dni! Do tego wypieku użyłam tarty, którą dostałam w ramach niedawno wspominanych warsztatów Alemtte :)

    Składniki:
    /inspiracja Lawendowy dom/
    Ciasto:
     
    • 3,5 szklanki mąki 
    • 270 g masła roślinnego/margaryny
    • szczypta soli 
    • 7 łyżeczek cukru 
    nadzienie:
    • 9 kwaskowych jabłek 
    • 4 gruszki 
    • 4 goździki 
    • 2 torebki cukru waniliowego + jeszcze trochę według własnego uznania 
    •  2-3 łyżeczki cynamonu 
    Przygotowanie:
    1. Jabłka i gruszki obieramy, kroimy w kostkę, wrzucamy do garnka, podlewamy zimną wodą i prużymy po około 15min dodajemy goździki, cynamon, cukier i mieszamy. Pozostawiamy jeszcze chwilkę na małym ogniu. 
    2. Wszystkie składniki na ciasto łączymy ze sobą energicznie zagniatając. Ciasto dzielimy na pół, owijamy w ściereczkę/folię i wkładamy na 30 min do lodówki. 
    3. Formę smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą. Jedną połówkę ciasta rozwałkowujemy i przekładamy do formy. Z pewnością nie uda się Wam przełożyć całości ciasta za jednym zamachem, więc to co odpadnie wystarczy dokleić. Spód nakłuwamy i podpiekamy przez 20 min w 180 stopnaich. Wyjmujemy formę, nakładamy nadzienie oraz ścieramy na tartce o grubych oczkach drugą połowę ciasta. Całość ponownie wstawiamy i pieczemy przez 40-45 min, aż góra się zarumieni. 
    4. Podajemy obsypane cukrem pudrem i ewentualnie z lodami.

    Smacznego :)






    Krem brokułowy z niespodzianką

    Krem brokułowy z niespodzianką

    Zupy i różne kremy to świetna opcja obiadowa na panującą obecnie pogodę. Wieczorem można wszystko przygotować i następnego dnia po przyjściu ze szkoły/pracy już mamy ciepły i pożywny posiłek :) Dodatkowo takie kremy możemy modyfikować na wiele sposobów i za każdym razem tworzyć inną wersję. Ja jadłam z jajkiem w koszulce, a moja mama z dużą łyżką jogurtu greckiego.

    Składniki:
    • 1 duży brokuł 
    • 1 marchew
    • 2 ziemniaki 
    • 1 pietruszka 
    • sól, pieprz
    • jogurt grecki 
    • jajko 
    • natka pietruszki 
    Przygotowanie:
    1. Wszystkie warzywa myjemy. Marchew,ziemniaki i pietruszkę obieramy. Odcinamy ogonki brokuła i gotujemy same różyczki z innymi warzywami do miękkości. 
    2. Następnie całość blendujemy, doprawiamy solą i pieprzem i doprowadzamy do wrzenia. 
    3. Natkę pietruszki myjemy i siekamy. 
    4. W małym garnuszku gotujemy wodę. Kiedy woda zacznie wrzeć do szklaneczki wbijamy jajko i następnie lekko zanurzając ją w gorącej wodzie wpuszczamy do garnuszka całą zawartość. Jajka gotujemy około 4-5min, do momentu wypłynięcia na wierzch. Wyjmujemy je za pomocą łyżki i wrzucamy do nalanej miski z kremem. Obsypujemy natką pietruszki. 

    Smacznego :)





    Ciasteczka kukurydziane

    Ciasteczka kukurydziane

    Ostatnio jestem bardzo nakręcona na ciasteczka (nawet bardziej niż na muffinki), a to chyba za sprawą jesienni i brzydkiej pogody. Miło jest mieć co pochrupać do ciepłego kubka kawy, herbaty czy też mlecznej czekolady. Ten typ ciastek jest zdecydowanie moim faworytem.
    Kruche, niezbyt słodkie i proste w wykonaniu. Może i Wy się skusicie?

    Składniki:/37 sztuk/

    • 1,5 szklanki mąki
    • 1 szklanka mąki kukurydzianej 
    • 3 łyżki cukru
    • 2 jajka
    • 1/2  łyżeczki sodki
    • 1/2 kostki miękkiego masła
    Przygotowanie:
    1. Mąkę kukurydzianą, pszenną oraz proszek mieszamy ze sobą. 
    2. Mikserem ucieramy na gładką masę masło z cukrem. Dodajemy jajka i dalej miksujemy. Stopniowo wsypujemy suche składniki i mieszamy do uzyskania w miarę jednolitej masy. 
    3. Nabieramy troszkę ciasta i formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego. Układamy w odstępach 1,5cm  i pieczemy 20 min w temperaturze 180 stopni, aż ciasteczka delikatnie się przyrumienią. 



    Warszaty kulinarne z Almette.

    Warszaty kulinarne z Almette.


    Zdjęcie: Kora Bułanow
    W minioną sobotę (28.09.2013r) wybrałam się na warsztaty kulinarno-fotograficzne Almette do Warszawy. Była to moja nagroda w konkursie, w którym brałam udział jakiś czas temu o czym informowałam na Facebook'u :) Przejdźmy do konkretów.
    Cała impreza odbyła się w studiu kulinarnym SmArt,a organizacją zajęła się agencja Synertime. 
    Pierwszym etapem było gotowanie przez nas jesiennych potraw. Troszkę się spóźniłam, więc dołączyłam do Marleny. Razem przygotowałyśmy deser, czyli naleśniki z bitą śmietana i serkiem Almette oraz karmelizowanymi gruszkami, brzoskwiniami i dynią.
    Następnie przyszedł czas na ułożenie potrawy na talerzu i dobór odpowiednich talerzy w czym pomagała nam Beata Lipov, a samą realizację zdjęć wspomógł Lubomir Lipov, którym bardzo dziękuje za wszystkie wskazówki :)
    Po męczącej pracy przyszedł czas na zjedzenia przygotowanych przez nas potrwa.

    Na sam koniec usiedliśmy wygodnie na kanapach/fotelach i dyskutowaliśmy na forum o swoich pracach. 
    Zdjęcie: Kora Bułanow
    Zdjęcie: Kora Bułanow
    Zdjęcie: Kora Bułanow



     Warsztaty uważam za bardzo udane i inspirujące!Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się spotkać z Wami wszystkimi, ponieważ atmosfera była przesympatyczna :) 
    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
    Copyright © 2014 Życie ze Smakiem , Blogger